Proces cyfryzacji niezmiennie przekłada się na wzrost roli administracji samorządowej w zapewnieniu komfortu życia mieszkańcom. Na co powinny w pierwszej kolejności postawić miasta?

Andrzej Sobczak, Prof. SGH, dr hab. Kierownik Zakładu Zarządzania Informatyką Instytut Informatyki i Gospodarki Cyfrowej, SGH

Panie Profesorze, czy mógłby Pan wytłumaczyć, co kryje się pod pojęciem „Inteligentne Miasto”? Która spośród definicji „Inteligentnego Miasta” jest Panu najbliższa?

Prof. Andrzej Sobczak: Pojęcie to ma bardzo dużo znaczeń. „Inteligentne Miasto” jest często utożsamiane tylko z podejściem technologicznym, ponieważ uważa się, że jest to miasto, w którym funkcjonują liczne, najczęściej zintegrowane ze sobą systemy informatyczne, które dodatkowo połączone są z siecią czujników. Oczywiście technologia pełni istotną rolę, ale nie jest to do końca prawda. Najprostsza definicja, z jaką osobiście się spotkałem, określa „Inteligentne Miasto” jako to, które jest przyjazne dla mieszkańców – m.in. poprzez wprowadzenie szerokiego wachlarza usprawnień i rozwiązań (często o charakterze innowacyjnym) na terenie całego miasta. Musimy spojrzeć na aglomerację całościowo, jako na zbiór urzędów, firm, obywateli, NGO, którzy funkcjonują i działają w jego ramach. W związku z tym poprzez „Inteligentne Miasto” można rozumieć tak naprawdę zestaw pewnego rodzaju usług i działań, podejmowanych przez te jednostki, aby zwiększyć satysfakcję i zadowolenie z życia mieszkańców danego miasta.

Słysząc pojęcie „Inteligentne Miasto”, pierwsza myśl to technologia. Co jeszcze, oprócz niej, jest ważne? Jak rozumieć tę inteligencję?

A.S.: Koncepcja „Inteligentnych Miast” funkcjonuje, jako pojęcie, od około 15 lat. Przy czym  przez cały ten czas rozwijała się, ewoluowała. Na początku rzeczywiście „Inteligentne Miasto” było utożsamiane wyłącznie z rozwiązaniami technologicznymi –  tutaj przykładem takich rozwiązań, zwłaszcza w dużych miastach, mogą być systemy ITS, czyli Inteligentne Systemy Transportowe. Druga faza rozwoju „Inteligentnych Miast” dotyczyła poprawy funkcjonalności działań urzędów i otwarcia ich na obywateli – stąd pojawiła się koncepcja otwartych danych, udostępnianych przez urzędy miast. Natomiast teraz trzecia i zarazem najdojrzalsza koncepcja „Inteligentnego Miasta”, odnosi się do współpartycypacji obywateli w rozwoju miasta, co jest możliwe między innymi dzięki rozwiązaniom technologicznym. Stąd popularność różnego rodzaju ruchów oddolnych i NGOsów, które razem z innymi podmiotami, w szczególności z urzędem miasta, działają na rzecz poprawy jakości życia mieszkańców.

Jakich korzyści „Inteligentne Miasto” dostarcza mieszkańcom? Jak, dzięki takim rozwiązaniom, może poprawić się standard życia mieszkańców?

A.S.: Nie ma dwóch identycznych miast i nie ma dwóch identycznych korzyści z wdrożenia koncepcji „Inteligentnego Miasta”. Można je podzielić ze względu na wielkość miasta. Dodatkowo dla mnie istotne jest przemyślenie i zdefiniowanie problemów danego miasta. Inne bowiem problemy są w miastach, o charakterze turystycznym, inne w metropolii, jaką jest Warszawa, a jeszcze inne w mieście, o charakterze przemysłowym. Korzyści z wprowadzenia koncepcji „Smart City” można pokazać obszarowo, np. transport – bardziej zintegrowany, bardziej ekologiczny, szybszy. Druga korzyść, to ekologia – mądre oszczędzanie przy użyciu technologii GREEN – tutaj przykładem może być inteligentne oświetlenie oraz efektywność energetyczna. Kolejną korzyścią są kwestie, związane z usługami komunalnymi. Bardzo dobry przykład stanowi śmietnik miejski, który wzywa firmę wywozową, kiedy jest pełny. Następnym obszarem jest zdrowie. Społeczeństwa starzeją się i problem ten będzie narastał, dlatego kwestia poprawy jakości usług medycznych, w perspektywie najbliższych lat, będzie bardzo istotna. Aktualną kwestią jest również bezpieczeństwo. Żyjemy w trudnych czasach, więc w przypadku jakiejkolwiek sytuacji awaryjnej, zagrażającej życiu, kwestia planowania, podejmowania działań ratunkowych czy ewakuacyjnych, w „Inteligentnym Mieście”, jest zdecydowanie ułatwiona i bardzo sprawnie przeprowadzana. To są najważniejsze kwestie, jeśli chodzi o „Inteligentne Miasto” i to właśnie w tych obszarach należy szukać korzyści.

Jak przygotować się do budowy „Inteligentnych Miast” – czy potrzebne są jakieś zmiany systemowe?

A.S.: Można wdrażać koncepcję „Inteligentnego Miasta” na dwa sposoby. Pierwszy, metoda na „huzara”, daje szybkie rezultaty, ale zdecydowanie jej nie polecam, ponieważ w dłuższej perspektywie czasu nie zapewni zintegrowanych korzyści. W tej metodzie włodarze miejscy wybierają punktowo pewne rozwiązania, które, bez szerszej wizji, wdrażają u siebie. Zdecydowanie rozsądniejszym, długoterminowym, i niekoniecznie wymagającym dużych pieniędzy, lecz większego przygotowania,  jest podejście całościowe, systemowe. Planujemy w nim wizję miasta i kierunek jego rozwoju na 10-15 lat –  proszę pamiętać, że miasto jest dużym tankowcem, którego nie da się przesterować w 2-3 lata, jak np. firmę. W związku z tym mamy pewien obraz docelowy i widzimy, w którą stronę miasto chce się rozwijać, jakie ma aktualne problemy. Do całego procesu angażujemy oczywiście obywateli, a potem powołujemy strukturę, która byłaby odpowiedzialna za transformację miasta w kierunku „Miasta Inteligentnego”. Realizujemy działania w formie zintegrowanych, zsynchronizowanych ze sobą przedsięwzięć. Część z nich ma charakter stricte informatyczny, część edukacyjny, bo wszyscy interesariusze –  mieszkańcy, przedsiębiorstwa – muszą wiedzieć, czego mają się spodziewać. Co ważne, wizja „Inteligentnego Miasta” nie jest dana raz na zawsze i w związku z postępem technologicznym oraz zmieniającymi się potrzebami mieszkańców wymaga weryfikacji i odświeżenia co kilka lat.

Czy w Polsce któreś z miast jest lub aspiruje do bycia „Inteligentnym”?

A.S.: Miasto w Polsce, które byłoby w 100% inteligentne, jeszcze nie istnieje i trochę czasu upłynie, zanim takowe się pojawi, ale są aglomeracje, będące pewnego rodzaju liderami. Tak jak wspominałem, zagadnienie „Inteligentnego Miasta”, to problem wielowymiarowy, więc są miejsca w Polsce, które mają np. lepiej rozwinięty obszar otwierania danych dla mieszkańców – a są miasta, które bardzo dobrze rozwiązały kwestię związaną z transportem. Jeśli jednak miałbym wymienić któreś z miast, to na pewno są to większe aglomeracje, typu Gdynia, Gdańsk, Katowice, Wrocław, Poznań, Warszawa, Kraków –  ale są też miasta mniejsze, dość mocno działające w tym obszarze, czego przykładem są np. Kielce.


ODPOWIEDZIALNE ZARZĄDZANIA DANYMI

Na pewno zmierzamy w kierunku, w którym miasta coraz więcej danych będą udostępniać na zewnątrz – takie są oczekiwania mieszkańców jak i wymagania ze strony Unii. Aby dane mogły być udostępniane w sposób masowy, muszą być jednak odpowiednio przygotowane, a tego nie da się zrobić ręcznie… Z jednej strony zatem potrzeba odpowiednich rozwiązań technologicznych, typu hurtownie danych, narzędzia Big Data, a z drugiej strony miasta muszą stworzyć struktury organizacyjne po swojej stronie.

Warto zastanowić się nad powołaniem w jednostkach samorządowych Chief Data Oficera, czyli osoby, która byłaby odpowiedzialna całościowo za dane przetwarzane w urzędzie. Jest już pierwszy przykład na poziomie administracji rządowej – Pani Minister Anna Streżyńska powołała Chief Data Oficera dla administracji publicznej. Dodatkowo miasta powinny powoływać zespoły międzyobszarowe, które dbałyby o jakość danych, miałyby świadomość ich znaczenia i byłyby przygotowane na przetwarzanie coraz większej ich ilości.

 

Podobne posty